Jeżdżę od jakiegoś czasu na jednym koniu. Jest to 10 wałach rasy koni polski. Pięknie skacze, bardzo szybko biega i jest silny. Mam z nim problem. Słyszałam już kilka porad, ale nadal nie za bardzo rozumiem. Szukam pomocy na różnych forach i u różnych jeźdźców.
Koń kiedy jeździ sam kładzie się na wodzy i zaczyna szaleńczo galopować do wyjścia, albo jak jest galop i jest jeden zakręt gdzie nie ma ogrodzenia blisko tylko jest taka duża ujeżdżalnia, to on kładzie się na wodzy i zaczyna galopować wzdłuż płotu i nie w sposób go skręcić ani zatrzymać.
Jedna osoba (doświadczony jeździec) uczyła mnie jak go lonżować przed jazdą, żeby nabrał do mnie szacunku , żeby się mnie słuchał i trochę się już wyszałał. Troszkę pomaga, ale nadal konik wywozi na dalszą ujeżdżalnię. Już kilka razy tak z nim ćwiczyłam i nic. Cały czas go uczę żeby wiedział kto tu rządzi, ale to jest naprawdę zadziorny koń.
W książkach i w internecie znalazłam takie coś, że jedną rękę opiera się na siodle i napina jedną wodzę, a druga wodza jest napięta ale nie tak bardzo.
naprawdę ja czasem po prostu nie chcę na niego siadać, bo boję się, albo nie mam siły i biorę go tylko na lonżę.
Naprawdę mam z tym problem i nie wiem co już może na niego zadziałać.
Właścicielka śmieje się, że on ma jakiś uraz psychiczny.
Bardzo proszę o jakąś poradę. Pozdrawiam Kasia W.
Możesz sprobowac - jeśli wiesz jak używać, lub znajdziesz kogos, kto Cię nauczy - w ostateteczności czarną wodze, jest to mocna pomoc, ale można z nim zmusić konia do większego posłuszeństwa. Ale powtarzam, zanim użyjesz go na opisanym koniku, najpierw ćwicz na jakimś spokojnym koniu pod okiem kogoś kto umie go używać, by nauczyć sie trzymać i manipulować dwoma wodzami w jednym ręku. Jest to niezła sztuka, i nieumietne stosowanie może tylko pogorszyc sytuacje.
Dlatego ja ją odradzam. Ktoś pomyśli - nic trudnego i łatwo może zrobić koniowi krzywdę. Poza tym, Hajni, to koń rekreacyjny zapewne,,, raczej nie pozwolą jej użyć czarnej wodzy...
Jasny jest konie prywatnym, Kajka na nim jeździ za zgodą właścicieli.
Też nie jestem za czarną wodzą, wg mnie lepiej byłoby poszukać przyczyny ponoszenia, a nie zwalczać skutek. On tego nie robi "bo tak",może ma za dużo energi (i wtedy lonżowanie przed jazdą), może się nudzi podczas pracy ( częste zmiany, różne ćwiczenia, wręcz zaskakiwanie konia na jeździe)...
Pomyśl Kasiu, w czym leży przyczyna problemu i od tego zacznij pracę z koniem
Masz rację, ale napisałam: w ostateczności, więc wtedy, kiedy inne metody, łagodniejsze, nie działaja. Ponoszenie, może kończyć się nieszczęściem i dlatego, trzeba jak najszybciej z tym skonczyć. Wiem, z własnego doswiadczenia, co się dzieje, gdy kon postanowi wziąć sprawy w "swoj pysk". :-( jeśli uda się znaleść powód ponoszenia, to oczywiście lepiej, by konia oduczyć w sposób rozsądny. Natomiast druga uwaga. Czarna wodza nie jest takim złem,jak się go zazwyczaj traktuje. Koni w ujeżdzeniu iskokowe, są ćwiczone właśnie na czarnej wodzy, bo stabilizuję głowe lepiej niż wytok, a także uczy konia ganaszować się odciążając przy tym jego kręgosłup. :-)
Przed każdą jazdą go lonżuję, ostatnio nawet jak nie jeżdżę, to biorę ga na długo na lonżę. Jak sama jeżdżę, to ćwiczenia sama najróżniejsze mu wymyślam, bo i mnie się nudzi. On ma słabszą prawą stronę i zawsze jak ponosi, to przy jeździe w prawo.
Wczoraj jeździła na nim właścicielka na normalnej jeździe z innymi końmi i instruktorką. W kłusie na prawo ją wywiózł na dalszą ujeżdżalnię. Zsiadła niedługo potem, więc galopu nie widziałam.
Za tydzień ja mam zamair na niego wsiąść i zobaczy się.
W sobotę i niedzielę go lonżowałam tak z godzinę, to już ładnie nauczył się komend i będzie mi trochę łatwiej. Właścicelka założyła mu ukośnik i też coś może pomoże.
Nio zobaczymy.
Z czarną wodzą raz jeździłam(na innym koniu) i też jakoś nien jestem przekonana do niej, a właściciele raczej na pewno mi nie pozwolą jej użyć.
Pozdrawiam.
Ja nigdy nie spotkałam się z Takim przypadkiem żeby
moim ulubionym koniem był koń ponoszący
zazwyczaj są to konie z harakterem Brzydko się nie wyrażając Konie wredne :)
Ale Wracając do Tematu to ja proponuje przywiązać konia do siebie. Nie jestem Specjalistką od Tych spraw Więc przepraszam za tak nie zwięzła i nie zabardzo związaną z tematem odpowiedź.
Kocham tego konia za jego charakterek, jest jedyny w swoim rodzaju. Jego właściciele nie jeżdżą zbyt dobrze i nie radzą sobie z nim często dlatego ja chcę go trenować i z każdą jazdą idzie nam coraz lepiej i Jasny zaczyna mi bardziej ufać. Że ponosi, to już jest inna sprawa, ale to się da zlikwidować, a ja póki własnego konia nie będe miała będę próbowała wyleczyć go z tej jakiejś "choroby psychicznej". :-D
Dzisiaj jeździłam na innej ujeżdżalni, mniejszej i bardziej zabudowanej i ani razu nie poniósł mnie do wyjścia. Przedtem go wylonżowałam, wyszalał się, bardzo ładnie reaguje na głos i przychodzi do mnie. Przy galopie w prawo był trochę niespokojny, ale jak się rozchulał, to bardzo ładnie nam to wyszło, przejścia jak nigdy były super, raz nawet z galopu do stój się udało, troszkę poskakaliśmy, a na rozstępowanie zeszłam z niego i prowadziłam go w ręku ćwicząc zatrzymania, komendy i zniechęcając go do ciągłego ocierania nosem o moje ramię (za każdym razem dostał ujeżdżeniówką po pysku, lekko). Myślę, że Jasny czyni z każdą jazdą wielkie postępy.
W nauce zaczęła mi pomagać p. Kasia Kliczkowska (napewno hucularze kojarzą ją :) ) i jest po prostu super. Jutro też spróbuję na małej ujeżdżalni i coś z nim więcej porobię.
Kurcze głupio tak szkolić 10 letniego konia. XD

Postów: 70
Postów: