Przepraszam bardzo, dowody na co, że wolno mi ze swoją własnością robić to, co uważam za słuszne?
Bardzo proszę ponadto o ostrożność w obiecywaniu, "zapraszaniu" itp., gdyż życzenia mają do siebie to, że czasami lubią się spełniać... a mnie akurat nie tak łatwo zbyć byle czym... nie jest przy tym też tak, że zupełnie nic nie wiem o całej tej sprawie.
Może lepiej więc nie kreować mnie na "sędziego" ani też stronę sporu, gdyż skutek może być odwrotny do zamierzonego:).
Uważam tylko, że publicznie dostępne forum (czy Pani serwis www) to nie jest dobre miejsce do
"wywlekania" spraw, które powinny zostać załatwione w spokojnej, uczciwej i bezpośredniej (jeśli już nie osobiście to w formie pisemnej) rozmowie zainteresowanych.
Jako ciekawostkę dodam, iż zapewne właśnie to co napisała (a następnie usunęła) Pani w swoim serwisie (wie Pani o czym mowa, prawda?) tak oburzyło jedną z czytelniczek a nie to, że Pani w ogóle uruchomiła swój serwis, tu akurat "daj Boże zdrowie".
Mnie zależy tylko na tym aby Nielepice, do których jeżdżę od lat, zabierając znajomych, polecając je
wszystkim itp. pozostały takimi jakimi były, abym mógł jadąc sobie od lat uczęszczaną drogą nie
napotkać zaryglowanego ogrodzenia i musieć zawracać, abym mógł nigdy już nie słyszeć od znajomych strasznych rzeczy rozpowiadanych przez Panią (wstyd nawet powtarzać a najlepsze jest to, że p. Marian, gdy mu to opowiadano, to nie chciał uwierzyć - ufał Pani, zabawne, prawda?). To właśnie te "rzeczy", które Pani rozpowiadała skłoniły mnie do założenia tego wątku a sam artykuł w serwisie potwierdzający fakt, że dzieje się coś niedobrego i to Pani jest tego przyczyną (lub co najmniej jedną z przyczyn) był już tylko ostateczną przyczyną.
Proszę mi wierzyć, to co napisała Nord to święta prawda - ja też usłyszałem mniej więcej przed rokiem jakim to wspaniałym nabytkiem będzie Pani dla stadniny (zresztą i w newsach nielepickiego serwisu www napisano o tym (Pani "powrocie" do stadniny) w samych superlatywach i z dużym entuzjazmem - to łatwo sprawdzić.
Co więc się stało, że zmieniła Pani zdanie i postanowiła (już samodzielnie i ukradkiem) wykroić "kawałek tortu" i dla siebie? Oj gorzki może ten kawałek się okazać, gorzki (ale to już oczywiście Pani sprawa). Ja powiem tylko (znowu zgadzając się z Nordem) można było robić to wszystko zgodnie i razem i na pewno z większym obopólnym pożytkiem. A tak, to jest jak jest.
Pozdrawiam i życzę chwili chociaż refleksji (cokolwiek może to dla Pani znaczyć)